Moja drużyna / Artykuły / Piłka nożna / Polska piłka na dnie.

Artykuły

Polska „piłka” na dnie.

Takiej kompromitacji nie było chyba jeszcze w historii polskiej piłki. To niczym zbiorowe harakiri. Byliśmy już świadkami porażek polskich klubów z potęgami w rodzaju Valarenga czy Levadia, ale na to, co stało się teraz, chyba nikt nie był przygotowany.

Lech Poznań, Wisła Kraków, Ruch Chorzów i Jagiellonia Białystok – te kluby reprezentowały nas w Europie. Czas przeszły jest tu mile widziany. Wszystkie bez wyjątku przegrały rywalizację w eliminacjach do właściwych rozgrywek. Najpierw Lech Poznań – dwukrotnie nie dał rady Sparcie Praga, która swoje lata świetności ma już za sobą. Lech pozbywając się przed sezonem swojego najlepszego zawodnika Roberta Lewandowskiego, nie pozyskał żadnego wartościowego zmiennika. Trudno nazwać takim zawodnikiem Artura Wichniarka, który wrócił do Poznania raczej na emeryturę. Lech przed sezonem zapowiadał walkę do upadłego o Ligę Mistrzów, piłkarskie eldorado. Nic z tego nie wyszło. Brak formy, pomysłu na grę i nawet zaangażowania, co było widoczne gołym okiem mówi sam za siebie. Pozostaje Lechitom rywalizacja w ostatniej rundzie eliminacji do Ligi Europejskiej, gdzie zmierzą się z Dnipro Dniepropietrowsk. Wydawać się może, że to rywal w zasięgu, ale prawdopodobnie to tylko złudne nadzieje, a te polscy kibice stracili już patrząc na grę mistrza Polski i pozostałych drużyn.

Wicemistrz kraju – Wisła Kraków grała z trzecią drużyną ligi azerskiej – Karabach Agdam. Trudno wymówić, a tym trudniej zlokalizować na mapie. Okazało się jednak, że Azerowie nie mają najmniejszych problemów z odnalezieniem się na boisku. W pierwszym meczu wygrali z Wisłą w Krakowie 1-0, a w rewanżu pokonali Wisłę 3-2, strzelając w pierwszej połowie w ciągu zaledwie 7 minut 3 bramki. To była chyba najgorsza połowa spotkania w wykonaniu Wisły jaką kibice mogli oglądać. Po przerwie było troszkę lepiej, ale tak naprawdę nie miało to już żadnego znaczenia. Kompromitacja to mało powiedziane.

Ruch Chorzów? Szkoda słów. Dwumecz z Austrią Wiedeń. Pierwsze spotkanie u siebie 3-1, rewanż 3-0. Oczywiście dla Austrii. Kolejnej piłkarskiej „potęgi”.

Paradoksalnie najlepiej wypadła teoretycznie najsłabsza polska drużyna, która w tym roku zakwalifikowała się do europejskich pucharów, czyli Jagiellonia Białystok. Grali oni z Arisem Saloniki. W pierwszym spotkaniu u siebie przegrali wprawdzie 1-2 ale w rewanżu nie złożyli broni. Nawet pomimo szybko straconej bramki w drugim spotkaniu. Szybko odrobili straty, a nawet wyszli na prowadzenie 2-1, po bramce Burkhardta. Niestety nie udało się utrzymać tego wyniku. W 75 minucie gospodarze wykorzystali rzut karny i doprowadzili do remisu. Taki wynik, pomimo usilnych prób graczy Jagiellonii nie uległ już zmianie. Trzeba przyznać jednak, że walczyli do końca.

Jagiellonia jako jedyna pożegnała się z pucharami z honorem, po walce. Pozostałym zespołom brakło nie tylko umiejętności (do tego u polskich piłkarzy się przyzwyczailiśmy) ale nawet ambicji, woli walki. Komentarze w prasie mówiące że sięgnęliśmy dna nie są przesadzone. Dno jest. Tylko, że wygląda na to, że nasza piłka puka w to dno…od spodu.

 

 

 

Data publikacji: 2010-08-06

Autor: Mariusz

Powrót

Ilość podstron: 1

Ręka na pulsie więcej

Dołączył nowy sportywny jamajki. 2012-02-06
zgłoś nadużycie
Dołączył nowy sportywny kubot. 2012-01-30
zgłoś nadużycie
Dodano nową imprezę famostest. 2012-01-02
zgłoś nadużycie
Dołączył nowy sportywny Famos. 2012-01-02
zgłoś nadużycie
to sobie pogadajcie 2011-12-30
zgłoś nadużycie
mnie 2011-12-30
zgłoś nadużycie
kogo to interesuje 2011-12-30
zgłoś nadużycie
ciekawe czy Stoch zastąpi Małysza 2011-12-30
zgłoś nadużycie
Dodano nową imprezę Orlik sp5 ełk. 2011-11-11
zgłoś nadużycie